poniedziałek, 23 grudnia 2013

Gugelhupf Na Święta. Ciekawe, Czy Wiecie Co To Jest? :-)



Gugelhupf. Pod tą tajemniczą nazwą kryje się pewien świąteczny, starogermański specjał. Do dziś cieszy się wielką popularnością we wszystkich krajach niemieckojęzycznych, a jest...drożdżową babką  z rodzynkami. Po prostu. Po raz pierwszy usłyszałam o Gugelhupf wiele lat temu, ale jakoś nie czułam potrzeby, by wziąć babę na warsztat. Dopiero w tym roku mnie naszło, za to ze zdwojoną mocą. W poszukiwaniu ciekawego przepisu, trafiłam na różne ciekawostki dotyczące genezy. Okazuje się, że historie o babich początkach są 2 i w dodatku na wzajem się wykluczające. Pierwsza opowiada o trzech królach, którzy wracając z Betlejem przejeżdżali przez francuską część Alzacji. Okoliczni mieszkańcy byli tak faktem tym zachwyceni, że na cześć ich królewskich mości upiekli ciasto przypominające kształtem turban, który jeden z królów nosił na głowie.
Druga legenda mówi, że babę Gugelhupf wymyślono w Austrii oraz że rozprzestrzeniła się w Europie za sprawą Marii Antoniny, królowej Francji i arcyksiężniczki Austrii w jednej osobie.
Bez względu na to, której opowieści dacie wiarę, spójrzcie przychylnym okiem na recepturę, gdyż jest tego warta.

Gugelhupf  

Źródło: www.germanfoodguide.com            

Składniki:
1/2 szklanki rodzynek
5 łyżek soku pomarańczowego
2 łyżki cukru
5 łyżek rumu
3 1/8 szklanki mąki pszennej + dodatkowo 1 1/2 łyżki
1 opakowanie suszonych drożdży (7g)
szczypta soli
3/4 szklanki cukru pudru + dodatkowo 1 łyżka
1 opakowanie cukru waniliowego
1 łyżeczka świeżo startej skórki z pomarańczy
315g masła
6 jaj
1szklanka drobno siekanych migdałów
1/4 szklanki mielonych migdałów

Wykonanie:
W rondelku umieszczamy sok pomarańczowy i cukier. Na małym ogniu doprowadzamy do zagotowania. Zdejmujemy z ognia i łączymy z rumem. Powstałym płynem zalewamy rodzynki i odstawiamy je na minimum 4 godziny. Mąkę mieszamy z suchymi drożdżami, solą, cukrem pudrem, cukrem waniliowym i pomarańczową skórką.
Masło kroimy w kosteczki i wrzucamy do naczynia z suchymi składnikami. Ucieramy razem. Następnie, kolejno dodajemy jaja, nie przerywając ucierania. Kolejne wrzucamy dopiero, gdy poprzednie zmiesza się już z ciastem. Odsączamy na sicie rodzynki i również dodajemy do ciasta. Podobnie postępujemy z siekanymi migdałami.
Formę smarujemy masłem i wysypujemy mielonymi migdałami. Umieszczamy w niej ciasto dociskając rękami, by równomiernie się rozłożyło. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na 30-45 minut.
Następnie pieczemy w temperaturze 160C przez ca 45 minut.
Gotowość, tradycyjnie, sprawdzamy drewnianym patyczkiem. Upieczone ciasto pozostawiamy w formie jeszcze przez 20 minut po wyjęciu z piekarnika. Następnie wyjmujemy babę. Pozostawiamy do całkowitego wystygnięcia, po czym posypujemy ją cukrem pudrem.

Życzę Wam Smacznego!

10 komentarzy:

  1. Fantastycznie brzmi ta nazwa - aż się mój C. na mnie dziwnie popatrzył, bo musiałam ją sobie na głos kilka razy powtórzyć :)
    Pyszna musi być taka babka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje zainteresowanie babą też się zaczęło od.. nazwy :-)

      Usuń
  2. Świetne ciasto, lubię takie babeczki ;) A nazwa niezła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :-) Na początku nazwa trudna do zapamiętania - trzeba troszkę poćwiczyć, by zapadła w pamięć :-).

      Usuń
  3. Wiemy co to jest, wiemy :) W koncu miezskanie TU zobowiazuje do takiej wiedzy ;)


    Chcialam Ci zyczyc spokojnych, radosnych i rodzinnych Swiat Bozego Narodzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie dziękuję za życzenia i odwzajemniam :-). Pięknych Świąt!

      Usuń
  4. Gugelhupf albo Guglhupf (poprawna wymowa to Guglupf) jest coś mało germańskiego (u Germanów mówią Napfkuchen). Najstarsza forma do pieczenia znaleziona została w Carnuntum, rzymskim miastem niedaleko Wiednia, miejsce z którego Marek Aureliusz przez ostatnie 10 lat jego życia władał imperium rzymskim. Guglhupf mówi się w Austrii i częściach Bawarii na ten przysmak. Istnieje śmieszna historii z Bad Ischl - Cesarz miał kochankę - Katarzyna Schratt - która mu przyniosła jego ulubiony Gugelhupf cesarski kiedy przyszła na odwiedziny. Potem zwykle razem się udali na "polowanie" do niedaleko leżącego zameczku Offensee. Jak mieszkańcy Ischla widzieli, że cesarz wraca z tego zameczka mówili:"No już skonsumował swóf Offensee Guglhupf." :)

    OdpowiedzUsuń

Serdeczne dzięki za wszystkie opinie i komentarze. :-)

Print