wtorek, 24 marca 2015

Eko warzywa z własnej grządki - Warsztaty Sławka Sendzielskiego w Pracowni Manualnej



Pierwszy dzień wiosny w tym roku przywitał nas przeuroczą aurą - było słonecznie i tak ciepło, że grzechem byłoby siedzieć  w domu. Pogoda fantastycznie zgrała się z terminem warsztatów ogrodniczych w Pracowni Manualnej w podwarszawskim Józefowie. Lepszej nie można było sobie wymarzyć!



"Uprawiaj warzywa zamiast trawnika!" -  takie, dla wielu kontrowersyjne, hasło przyświecało naszemu spotkaniu.  Sławek Sendzielski, autor szkolenia i prowadzący w jednej osobie, krzewi ideę miejskiego ogrodnictwa nie od dziś. Wyznaje zasadę, że ogród warzywny można stworzyć wszędzie, bez względu na to czy dysponujemy dużą działką, czy tylko skromną powierzchnią na balkonie.


Twierdzi, że warzywniak zamiast trawnika, wprowadza do miasta różnorodność, kolor, fakturę. Dzięki zamianie trawnika na ogród ozdobno-warzywny, ziołowo- warzywny czy choćby łąkę kwietną mamy szansę realnie wpływać na zmniejszenie zużycia wody i nawozów sztucznych. Tworzymy też przy okazji cenną przestrzeń dla motyli i pszczół. Ogród warzywny wyrabia świadomość sezonowości warzyw oraz tego skąd one pochodzą.


Warsztaty zostały podzielone na 3 obszerne bloki tematyczne oraz co się z tym wiąże, na 3 odrębne spotkania. Spotkanie pierwsze i na razie jedyne, które się odbyło, nosiło tytuł: "Przygotowanie podłoża - siejemy warzywa lubiące chłód i warzywa długoterminowe". Kolejne dwa dopiero przed nami, ale już dziś jestem podekscytowana, szczególnie spotkaniem nr 2, gdyż będzie ono poświęcone uprawie ziół, które uwielbiam.
Zajęcia zaczęliśmy od mini wykładu poświęconego metodom i technologiom uprawy gleby. Rozmawialiśmy o miejskich uprawach, o najczęstszych błędach popełnianych przez ogrodników. Uczyliśmy się jak wybierać nasiona oraz czym kierować się przy ich doborze.





W części praktycznej natomiast skupiliśmy się na odpowiednim przygotowaniu ziemi na rabacie lub w doniczkach, zaprawialiśmy nasiona, a potem sialiśmy warzywa. Posadziliśmy groszek cukrowy, bób oraz sałatę.




Każdy z uczestników otrzymał od Sławka oryginalny filcowy pojemnikw którym mógł posiać sobie dowolnie wybraną z dostępnych roślinę. Oto moja zielona doniczka - musicie uwierzyć na słowo, że już niebawem powinny  w niej wykiełkować 3 sztuki chińskiej kapusty pak choi. :-)


Na odchodne zostaliśmy obdarowani zestawami ekologicznych nasion. W moim znalazły się : musztardowiec, jeżówka oraz fantazyjny mix, a w nim: kilka odmian sałaty, szczaw z czerwonymi nerwami i burak liściowy. Już się nie mogę doczekać, kiedy je wszystkie wysieję! :-)



A gdyby ktoś z Was zapragnął stać się miejskim ogrodnikiem, samowystarczalnym producentem eko ziół i warzyw, serdecznie zachęcam do przyłączenia się do naszego grona oraz uczestnictwa w dwóch kolejnych odsłonach warsztatów Sławka Sendzielskiego w Pracowni Manualnej.



Spotkanie II Ogród ziołowy, współdziałanie roślin i nawożenie.
Mini wykład: Tradycja używania ziół w Polsce - zabobony i przesądy.
Teoria:
a) czy rośliny się porozumiewają między sobą? Jakie rośliny nie znoszą swojego sąsiedztwa?
b) dobór ziół do podłoża, słońca i istniejących roślin. Jak radzić sobie na balkonie?
c) czym żyją rośliny? ekologiczne nawozy w mieście?

Praktyka:
a) wybieramy zioła dla ludzi i owadów.
b) dobieramy miejsce i sadzimy sadzonki ziół i warzyw ciepłolubnych
c) robimy nawóz na kwitnienie roślin (żywokost), nawozimy rośliny domowymi sposobami.
Termin: 16.05.2015

Miejsce: Pracownia Manualna


Spotkanie III Plony poplony
Mini wykład: Rośliny z ogrodów wiejskich w mieście - uprawa i zastosowanie.
Teoria:
a) zasady kompostowania - przygotowanie na zimę
b) jesienne plony - czyli jak zastąpić warzywa z ogrodu w zimie
c) zbieranie i przechowywanie nasion

Praktyka:
a) przygotowujemy dania z jadalnych kwiatów
b) zbieramy plony i przygotowujemy pryzmę kompostową
c) wybieramy poplony i siejemy je
d) zbieramy nasiona na przyszły rok
e) siejemy warzywa zimowe i wiosenne
f) przygotowujemy ogród balkonowy do zimy
g) wybór mikrogreens i wysiew.
Termin: 12.09.2015 

Miejsce: Pracownia Manualna


A gdybyście chcieli wiedzieć jeszcze więcej..... :-) :

Sławek Sendzielski: slawomir.sendzielski@gmail.com , Ogrodnik w mieście na FB

Pracownia ManualnaPracownia manualna na FB

ul. Górna 18
05-420 Józefów



sobota, 21 marca 2015

Piwa Było w Bród Czyli LOVE BEER w Akademii Kulinarnej Whirlpool




Imprezy piwne robią swoje. Nigdy nie byłam fanką piwa, ale z niemałym  zaskoczeniem dostrzegam, że to się zmienia. Świadomość czym jest, jak powstaje, ile ma kuchennych zastosowań sprawiają, że zaczyna się na nie patrzeć zupełnie innym okiem.







To było szalenie sympatyczne spotkanie, jak każde w Akademii Kulinarnej Whirlpool. Lubię to miejsce, więc z zaproszenia skorzystałam z radością.






Zaczęliśmy od części teoretycznej, którą poprowadził znawca piwa, piwowar, bloger Michał Kopik. Wprowadził nas w świat stylów piwnych, o których mało kto z naszego grona miał wcześniej pojęcie. Zdradził tajniki degustacji, opowiadając o wszystkim z pasją i dużym zaangażowaniem.
 




A wiecie co się dzieje, gdy ktoś w ten sposób dzieli się swoją wiedzą?
Rozbudza ciekawość i.. zaraża.




Muszę się przyznać, że jako osobniczka z reguły spożywająca wino, po raz pierwszy w życiu piłam tyle różnych rodzajów piwa i również po raz pierwszy w życiu, z przyjemnością dostrzegałam między nimi ogromne i zasadnicze różnice smakowe. Było to dla mnie nowe, bardzo ciekawe doświadczenie, za które serdecznie dziękuję Organizatorom czyli Związkowi Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego w Polsce - Browary Polskie oraz Agencji Marketing & Communications Consultants.



Po wykładzie Michała przyszła pora na część praktyczną czyli wspólne gotowanie z wykorzystaniem piwa, pod fachowym okiem Marco Ghia.




Menu opracowane przez Szefa było kuszące:

- tatar wołowy z piwem typu boc, ze skórką pomarańczową i miodem gryczanym
- tatar z łososia z piwem typu ciemny lager, z sokiem pomarańczowym, kaparami i miętą

- risotto z piwem pszenicznym, serem Pecorino i rozmarynem

- ogon wołowy z piwem typu porter, czekoladą i musztardą

- beeramisu z piwem typu stout

- panna cotta z sosem malinowo-rozmarynowym z piwem typu American pale ale









Wszystkie dania wyszły interesująco, każde miało jakiś niestandardowy smaczek, ale moim no. 1 okazała się pozycja ostatnia czyli panna cotta,  za którą co ciekawe,  generalnie za bardzo nie przepadam. W wersji proponowanej przez Marco była jednak strzałem w dziesiątkę, a to za sprawą genialnego malinowego sosu z rozmarynem. Mówię Wam: fantastico! :-)







Mam dla Was jeszcze kilka migawek ze wspólnych kuchennych poczynań. Powyżej: dziewczęta siekają łososia i świecę wołową na tatara, a tu powstaje właśnie beeramisu.






Tak wyglądało nasze risotto!





A oto ogon wołowy w niespotykanym połączeniu z piwem, musztardą i czekoladą!









 No i wreszcie wisienka na torcie, mój numero uno czyli panna cotta z opisywanym wcześniej przecudownym sosem, a obok skromnie spoczywa kawałek pysznego beeramisu.





Tego popołudnia, piwa i strawy było w bród, do tego stopnia, że z trudem udało mi się wszystkiego skosztować. Sporo nowych wiadomości, ciekawe smaki, przesympatyczne towarzystwo oraz świetna organizacja spotkania sprawiły, że Love beer zapamiętam jako jedne z najprzyjemniejszych warsztatów, w których miałam okazję brać udział.

czwartek, 12 marca 2015

Wędrówka w Poszukiwaniu Włoskich Smaków - Restauracja La Strada




Ochota na włoszczyznę chodziła za mną od dłuższego czasu, dlatego bardzo się ucieszyłam, gdy nadarzyła się okazja odwiedzenia tej sympatycznej knajpki na warszawskim Żoliborzu.




Nazwa restauracji La Strada to po włosku wędrówka/droga, a więc porywam Was na małą kulinarną wycieczkę..




To co rzuca się w oczy od razu po przekroczeniu progu restauracji, to bardzo przyjemny wystrój oraz ciepła, przyjazna atmosfera tego miejsca. Ma się po prostu ochotę usiąść i spędzić tu czas z rodziną lub znajomymi. 




Można oczywiście wytykać, że w La Stradzie nie karmią wyłącznie po włosku, że dania zawierają solidną dozę polszczyzny (bo zawierają!), ale...rzut oka na salę podczas mojej wizyty pokazał, że to w ogóle nie ma znaczenia. W sobotnie popołudnie wszystkie stoliki (WSZYSTKIE!) były zajęte, a lokal do małych nie należy.





Menu restauracji jest bogate i różnorodne. Każdy bez trudu powinien znaleźć coś dla siebie. Jeśli macie życzenie zapoznać się ze szczegółami, wystarczy klik w Menu.


Spaghetti alla carbonara 23 zł

La stradę odwiedziłam w towarzystwie mojego 12letniego syna, który jest miłośnikiem spaghetti alla carbonara, stąd w naszym zamówieniu tej potrawy nie mogło zabraknąć. Bartek jadał ją w tylu miejscach i odsłonach, że może uchodzić  już za eksperta.Tym razem, ocena była dość surowa - makaron za miękki, a sos ze śmietaną (!!!) czyli w tak lubianym w Polsce wariancie.


Rigatoni con pollo, pomodori secchi e salsa basilico 29 zł
Cząstki pieczonej piersi kurczęcia połączone z liśćmi szpinaku, suszonymi pomidorami, makaronem rigatoni oraz kroplą sosu bazyliowego.
Koniecznie chciałam spróbować robionych na miejscu makaronów. Wybrałam rigatoni w konfiguracji widocznej i opisanej powyżej. Proste, smaczne połączenie, choć całe danie, jak dla mnie zanadto skąpane w oliwie..


Pizza Quattro formaggi ze świeżym pomidorem 29 zł
Najjaśniejszą gwiazdą wytrawnej części naszego zamówienia była pizza, wypiekana w piecu opalanym drewnem. Wybraliśmy sobie quattro formaggi z dodatkiem świeżego pomidora. Ciasto pyszne! Wierzch łagodny - wolę gdy obecność gorgonzoli jest mocniej wyczuwalna, ale to kwestia osobistych preferencji, więc jeśli lubicie delikatniejsze smaki, nie poczujecie się rozczarowani.

Lody chałwowe 18 zł - porcja degustacyjna
To co mnie urzekło to desery - testowaliśmy 3 z nich. Najmniej przekonywujące, choć zupełnie poprawne było tiramisu, ale.... pozostałe dwa okazały się po prostu FANTASTYCZNE. Robione na miejscu lody chałwowe pachną chałwą, smakują chałwą, mają nawet lekko chropowatą chałwową konsystencję. Atrakcyjnie podane, smakują wspaniale!

Czekoladowe ciasto bezglutenowe 18 zł
Dopiero co wychwalałam lody, w przypadku ciasta czekoladowego nie będzie inaczej. Jest obłędne!!! Oboje byliśmy zachwyceni. Polemizowałabym jedynie  z nazwą używaną w karcie, bo dla mnie to bardziej torcik niż po prostu czekoladowe ciacho. Na cieniutkim spodzie z kakaowego ciasta mamy boski, cudowny mus czekoladowy. Mogę nie być obiektywna, bo to generalnie bardzo moje smaki, ale dawno nie jadłam równie pysznego deseru.

Tiramisu 19 zł
Wnioski końcowe? Jak karmią w La Stradzie? Dania nie są wymyślne, ani szczególnie zaskakujące, ale z pewnością smaczne i przygotowywane z dobrej jakości produktów. Atmosfera oraz wystrój lokalu przyciągają. Obsługa jest przemiła. Czułam się zaopiekowana :-) i dopieszczona.
To miejsce  świetnie się sprawdzi, gdy zechcemy zjeść weekendowy obiad  z rodziną lub też poplotkować z psiapsiółką przy ciachu i kawie. Według mnie: warto zajrzeć!


Dziękuję Pani Ewie Marszałek za gościnę, Panu Darkowi za przesympatyczną obsługę, a portalowi Uroda i Zdrowie  za zaproszenie.

Restauracja włoska La Strada

ul. Alojzego Felińskiego 52
01-563 Warszawa

godziny otwarcia: 
pon-sob 12.00-23.00
niedz 12.00-22.00

tel./fax.: 22 633 03 84
email: lastrada@lastrada.com.pl


Zdjęcia ilustrujące tekst: Ewa Marszałek  i ja

piątek, 20 lutego 2015

Aneks Kulinarny - Najlepsze Mule i Krewetki w Warszawie


fot. Aneks Kulinarny

Mam dobrą wiadomość dla tych z Was, którzy lubią mule i krewetki. Jest takie miejsce w samym sercu stolicy, gdzie owoce morza rządzą i wymiatają , jak zwykli mawiać młodzi ludzie!!! ;-) Poczujecie się tu niczym w kulinarnym raju!




Po przekroczeniu wielkich szklanych drzwi, znajdziecie się w kameralnym, sympatycznie urządzonym wnętrzu. Sporo bieli, trochę czerni, ocieplonych elementami w kolorze jasnego drewna sprawia, że w Aneksie siedzi się naprawdę całkiem przyjemnie.



Jednak, pal sześć doznania architektoniczno-estetyczne, bo do Aneksu Kulinarnego przychodzi się przede wszystkim na... jedzenie, co w przypadku niejednej stołecznej restauracji wcale nie jest aż tak oczywiste ;-) .

Krewetki po tajsku (porcja degustacyjna)

Pokażcie mi inną warszawską knajpkę, gdzie podadzą Wam małże na 7 sposobów, krewetki na sposobów 5, a wszystko to bardzo smacznie i w dodatku w rozsądnej cenie! Szybki rzut oka w kartę? Proszę bardzo, tylko jeden KLIK.. TU
 
Szarlotka z krewetek (porcja degustacyjna)

Jak mogliście zobaczyć, porcje muli dostępne są w dwóch wielkościach: 300g i 500g. W przypadku krewetek także mamy dwie opcje: 120g i 160g. To bardzo praktyczne rozwiązanie, takie coś w rodzaju porcji damskiej i męskiej. A skoro mamy już danie dla kobiety i danie dla mężczyzny, to czy znajdziemy w menu również coś pysznego dla dziecka?


Krewetki z piwem i bekonem (porcja degustacyjna)

Właściciel tworząc kartę pomyślał także i o tym. W tym miejscu należy wspomnieć, że menu dostępne w lokalu, nie wiadomo czemu, jest znacznie bogatsze od tego na stronie www. Zatem, milusińscy oraz ci którzy nie darzą miłością muli ani krewetek, oprócz naleśników widniejących w spisie w Internecie, mogą wybrać coś dla siebie spośród dań na bazie makaronu, kurczaka lub zamówić po prostu, codziennie inną zupę dnia.

Małże w sosie musztardowym

Tych którzy pracują  w pobliżu powinna natomiast ucieszyć wiadomość, że w dni powszednie w Aneksie Kulinarnym czeka na nich  atrakcyjna oferta lunchowa. W godz. 12-15 kuchnia wydaje dwudaniowy obiad za jedyne 20 zł.


fot. Aneks Kulinarny

 Pozycje z menu, które testowałam na własnym podniebieniu, możecie zobaczyć na zdjęciach ilustrujących dzisiejszy tekst. Do stawki należałoby dorzucić jeszcze delikatny, aksamitny krem z brokułów i zielonego groszku, który uwiecznienia nie doczekał. 
Trzeba powiedzieć, że właściciel lokalu bardzo dba o jakość produktów używanych w kuchni, ma swoich sprawdzonych dostawców i taka polityka znajduje odbicie w smaku serwowanych potraw.
Trudno wybrać faworyta, bo każde z dań zdecydowanie przypadło mi do gustu. Zwrócę więc Waszą uwagę na zestawienie smaków, które najbardziej mnie zaskoczyło. Nazwa "Szarlotka z krewetek" brzmi może lekko niestandardowo, ale zapewniam, że warto przełamać obawy i zaryzykować. Krewetki podane w towarzystwie plastrów jędrnych, polskich jabłek, w sosie na bazie śmietany, cydru, z nutą cynamonu. Dziwaczne? Być może, jednak idealnie zbalansowane, smakuje wyśmienicie!


Małże z pomidorami chorizo

Wniosek z mojej wizyty jest.. jeden - warto zapamiętać ten adres!
 
Aneks Kulinarny
ul. Koszykowa 1 (tuż przy Pl. Na rozdrożu)
Warszawa
a oprócz adresu jeszcze numer telefonu, bo stolików jest ledwie kilka, więc warto zrobić sobie rezerwację: 
+48 508 713 972


czwartek, 12 lutego 2015

Tłustoczwartkowe Podsumowanie z Poezją w Tle. Zjemy dziś 100 milionów pączków!!!



  

TŁUSTY CZWARTEK 
(W. Broniewski)
 
Góra pączków, za tą górą
Tłuste placki z konfiturą,
Za plackami misa chrustu,
Bo to dzisiaj są zapusty.

Przez dzień cały się zajada,
A wieczorem maskarada:
Janek włożył ojca spodnie,
Choć mu bardzo niewygodnie,
Zosia - suknię babci Marty
I kapelusz jej podarty,
Franek sadzy wziął z komina,
Bo udawać chce Murzyna.
W tłusty czwartek się swawoli,
Później czasem brzuszek boli.


Podejrzewaliście pana Broniewskiego o takie lekkie, wesołe rymy?





Poezja poezją, ale nie znalazła się tutaj przecież bez powodu. Dziś wielkie święto pączka czyli Tłusty czwartek. Jeśli lubicie odkładać poważne;-) decyzje na ostatnią chwilę i wciąż wahacie się, który przepis wybrać, zapraszam na rekonesans tu: Specjały na Tłusty Czwartek i Ostatki . Wystarczy jeden klik, by przenieść się do pączkowo-faworkowego raju. :-) 
Czy wiecie, że statystyczny Polak zje dzisiaj 2,5 pączka , a wszyscy razem pochłoniemy ich aż 100milionów??? Słusznie zatem pisał Broniewski, że w tłusty czwartek się swawoli, później czasem brzuszek boli. :-))



Życzę Wam Smacznego Pączkowania! :-)
 

środa, 11 lutego 2015

Kwadratowe Puszyste Pączuchy Bez Nadzienia



Pączkowe święto już jutro. Aż strach pomyśleć, ile sztuk wcisną  w siebie rekordziści oraz w jakim tempie będą konsumować laureaci tych wszystkich dziwacznych konkursów w jedzeniu pączków na czas. Ja nie namawiam Was ani do obżarstwa, ani do pośpiechu, za to zachęcam do różnorodności. Pąki z dzisiejszego przepisu różnią się od tradycyjnych: kształtem, brakiem lukru, nadzienia oraz tym, że ciasto przed smażeniem nie musi po raz drugi wyrastać. Są zatem bardziej ekspresowe oraz wręcz niewyobrażalnie puszyste.



Kwadratowe Puszyste Pączki Bez Nadzienia

Składniki:
  • 500 g mąki
  • 5 dag drożdży
  • 5 łyżek cukru
  • 250 ml mleka
  • 5 żółtek
  • 3-4 łyżki masła
  • szczypta soli
  • cukier puder do posypania
  • tłuszcz do smażenia (smalec,olej, planta)
Wykonanie: 


  • Drożdże kruszymy, mieszamy z letnim mlekiem i cukrem. Odstawiamy na kwadrans, by zaczęły pracować.  
  • Następnie łączymy je z przesianą mąką, wbijamy żółtka, wsypujemy sól i z całości zagniatamy gładkie ciasto. Na końcu dodajemy masło i wyrabiamy ciasto przez około 10 minut (można użyć miksera). Uprzedzam, że ciasto wychodzi dość rzadkie. Proszę nie dosypywać mąki, bo takie ma być. 
  • Teraz przykrywamy je ściereczką i odstawiamy w ciepłe zaciszne miejsce do wrośnięcia, do czasu aż podwoi swoją objętość. 
  • Wówczas wykładamy je na oprószony mąką blat i przez moment wyrabiamy tak by całe było obtoczone w mące. 
  • Rozwałkowujemy je na grubość 1 cm i ostrym nożem wycinamy kwadraty o boku 10 cm. Nasze pączuchy nie muszę powtórnie wyrastać.
  • Smażymy je na mocno złoty kolor w rozgrzanym tłuszczu.
  • Odsączamy na kawałkach papierowego ręcznika.
  • Posypujemy cukrem pudrem.



Życzę Wam Smacznego! :-)

Print

Top Blogi