piątek, 20 lutego 2015

Aneks Kulinarny - Najlepsze Mule i Krewetki w Warszawie


fot. Aneks Kulinarny

Mam dobrą wiadomość dla tych z Was, którzy lubią mule i krewetki. Jest takie miejsce w samym sercu stolicy, gdzie owoce morza rządzą i wymiatają , jak zwykli mawiać młodzi ludzie!!! ;-) Poczujecie się tu niczym w kulinarnym raju!




Po przekroczeniu wielkich szklanych drzwi, znajdziecie się w kameralnym, sympatycznie urządzonym wnętrzu. Sporo bieli, trochę czerni, ocieplonych elementami w kolorze jasnego drewna sprawia, że w Aneksie siedzi się naprawdę całkiem przyjemnie.



Jednak, pal sześć doznania architektoniczno-estetyczne, bo do Aneksu Kulinarnego przychodzi się przede wszystkim na... jedzenie, co w przypadku niejednej stołecznej restauracji wcale nie jest aż tak oczywiste ;-) .

Krewetki po tajsku (porcja degustacyjna)

Pokażcie mi inną warszawską knajpkę, gdzie podadzą Wam małże na 7 sposobów, krewetki na sposobów 5, a wszystko to bardzo smacznie i w dodatku w rozsądnej cenie! Szybki rzut oka w kartę? Proszę bardzo, tylko jeden KLIK.. TU
 
Szarlotka z krewetek (porcja degustacyjna)

Jak mogliście zobaczyć, porcje muli dostępne są w dwóch wielkościach: 300g i 500g. W przypadku krewetek także mamy dwie opcje: 120g i 160g. To bardzo praktyczne rozwiązanie, takie coś w rodzaju porcji damskiej i męskiej. A skoro mamy już danie dla kobiety i danie dla mężczyzny, to czy znajdziemy w menu również coś pysznego dla dziecka?


Krewetki z piwem i bekonem (porcja degustacyjna)

Właściciel tworząc kartę pomyślał także i o tym. W tym miejscu należy wspomnieć, że menu dostępne w lokalu, nie wiadomo czemu, jest znacznie bogatsze od tego na stronie www. Zatem, milusińscy oraz ci którzy nie darzą miłością muli ani krewetek, oprócz naleśników widniejących w spisie w Internecie, mogą wybrać coś dla siebie spośród dań na bazie makaronu, kurczaka lub zamówić po prostu, codziennie inną zupę dnia.

Małże w sosie musztardowym

Tych którzy pracują  w pobliżu powinna natomiast ucieszyć wiadomość, że w dni powszednie w Aneksie Kulinarnym czeka na nich  atrakcyjna oferta lunchowa. W godz. 12-15 kuchnia wydaje dwudaniowy obiad za jedyne 20 zł.


fot. Aneks Kulinarny

 Pozycje z menu, które testowałam na własnym podniebieniu, możecie zobaczyć na zdjęciach ilustrujących dzisiejszy tekst. Do stawki należałoby dorzucić jeszcze delikatny, aksamitny krem z brokułów i zielonego groszku, który uwiecznienia nie doczekał. 
Trzeba powiedzieć, że właściciel lokalu bardzo dba o jakość produktów używanych w kuchni, ma swoich sprawdzonych dostawców i taka polityka znajduje odbicie w smaku serwowanych potraw.
Trudno wybrać faworyta, bo każde z dań zdecydowanie przypadło mi do gustu. Zwrócę więc Waszą uwagę na zestawienie smaków, które najbardziej mnie zaskoczyło. Nazwa "Szarlotka z krewetek" brzmi może lekko niestandardowo, ale zapewniam, że warto przełamać obawy i zaryzykować. Krewetki podane w towarzystwie plastrów jędrnych, polskich jabłek, w sosie na bazie śmietany, cydru, z nutą cynamonu. Dziwaczne? Być może, jednak idealnie zbalansowane, smakuje wyśmienicie!


Małże z pomidorami chorizo

Wniosek z mojej wizyty jest.. jeden - warto zapamiętać ten adres!
 
Aneks Kulinarny
ul. Koszykowa 1 (tuż przy Pl. Na rozdrożu)
Warszawa
a oprócz adresu jeszcze numer telefonu, bo stolików jest ledwie kilka, więc warto zrobić sobie rezerwację: 
+48 508 713 972


czwartek, 12 lutego 2015

Tłustoczwartkowe Podsumowanie z Poezją w Tle. Zjemy dziś 100 milionów pączków!!!



  

TŁUSTY CZWARTEK 
(W. Broniewski)
 
Góra pączków, za tą górą
Tłuste placki z konfiturą,
Za plackami misa chrustu,
Bo to dzisiaj są zapusty.

Przez dzień cały się zajada,
A wieczorem maskarada:
Janek włożył ojca spodnie,
Choć mu bardzo niewygodnie,
Zosia - suknię babci Marty
I kapelusz jej podarty,
Franek sadzy wziął z komina,
Bo udawać chce Murzyna.
W tłusty czwartek się swawoli,
Później czasem brzuszek boli.


Podejrzewaliście pana Broniewskiego o takie lekkie, wesołe rymy?





Poezja poezją, ale nie znalazła się tutaj przecież bez powodu. Dziś wielkie święto pączka czyli Tłusty czwartek. Jeśli lubicie odkładać poważne;-) decyzje na ostatnią chwilę i wciąż wahacie się, który przepis wybrać, zapraszam na rekonesans tu: Specjały na Tłusty Czwartek i Ostatki . Wystarczy jeden klik, by przenieść się do pączkowo-faworkowego raju. :-) 
Czy wiecie, że statystyczny Polak zje dzisiaj 2,5 pączka , a wszyscy razem pochłoniemy ich aż 100milionów??? Słusznie zatem pisał Broniewski, że w tłusty czwartek się swawoli, później czasem brzuszek boli. :-))



Życzę Wam Smacznego Pączkowania! :-)
 

środa, 11 lutego 2015

Kwadratowe Puszyste Pączuchy Bez Nadzienia



Pączkowe święto już jutro. Aż strach pomyśleć, ile sztuk wcisną  w siebie rekordziści oraz w jakim tempie będą konsumować laureaci tych wszystkich dziwacznych konkursów w jedzeniu pączków na czas. Ja nie namawiam Was ani do obżarstwa, ani do pośpiechu, za to zachęcam do różnorodności. Pąki z dzisiejszego przepisu różnią się od tradycyjnych: kształtem, brakiem lukru, nadzienia oraz tym, że ciasto przed smażeniem nie musi po raz drugi wyrastać. Są zatem bardziej ekspresowe oraz wręcz niewyobrażalnie puszyste.



Kwadratowe Puszyste Pączki Bez Nadzienia

Składniki:
  • 500 g mąki
  • 5 dag drożdży
  • 5 łyżek cukru
  • 250 ml mleka
  • 5 żółtek
  • 3-4 łyżki masła
  • szczypta soli
  • cukier puder do posypania
  • tłuszcz do smażenia (smalec,olej, planta)
Wykonanie: 


  • Drożdże kruszymy, mieszamy z letnim mlekiem i cukrem. Odstawiamy na kwadrans, by zaczęły pracować.  
  • Następnie łączymy je z przesianą mąką, wbijamy żółtka, wsypujemy sól i z całości zagniatamy gładkie ciasto. Na końcu dodajemy masło i wyrabiamy ciasto przez około 10 minut (można użyć miksera). Uprzedzam, że ciasto wychodzi dość rzadkie. Proszę nie dosypywać mąki, bo takie ma być. 
  • Teraz przykrywamy je ściereczką i odstawiamy w ciepłe zaciszne miejsce do wrośnięcia, do czasu aż podwoi swoją objętość. 
  • Wówczas wykładamy je na oprószony mąką blat i przez moment wyrabiamy tak by całe było obtoczone w mące. 
  • Rozwałkowujemy je na grubość 1 cm i ostrym nożem wycinamy kwadraty o boku 10 cm. Nasze pączuchy nie muszę powtórnie wyrastać.
  • Smażymy je na mocno złoty kolor w rozgrzanym tłuszczu.
  • Odsączamy na kawałkach papierowego ręcznika.
  • Posypujemy cukrem pudrem.



Życzę Wam Smacznego! :-)

niedziela, 8 lutego 2015

Ryby i Owoce Morza - Warsztaty Marki Frosta z Witkiem Iwańskim


Prowadzący warsztaty Witek Iwański, wraz ze wspomagającym go szefem Arturem Grzymkiem
Kto: blogerzy kulinarni z Warszawy oraz paru innych zakątków Polski
Gdzie: Cook Up Studio - Fort Mokotów
Kiedy: 7 lutego 2015
Po co: Warsztaty firmy Frosta
Dlaczego: żeby zaprzyjaźnić się z rybami, owocami morza i..ofertą marki Frosta :-)

Praca wre!
Dzięki uprzejmości Agencji JBcomm Sp. z o.o. w pewną pochmurną, lutową sobotę wzięłam udział w smakowitych warsztatach sponsorowanych przez firmę Frosta. 
Jak widzicie, grono współtowarzyszy było liczne, a dodam jeszcze to, czego zobaczyć już nie możecie czyli że było też przesympatyczne :-).


A tu nawet jeszcze bardziej wre! :-)
Szkoliliśmy się pod fachowym okiem Witka Iwańskiego, który na co dzień szefuje kuchni restauracji Aruana w Serocku.

Ola Krzyżanowska (blog: 2 smaki) w roli Dziewczyny z ostrygami.. :-)
Na pierwszy ogień poszły, większości z nas obce w obróbce, ostrygi. Najpierw.. chwila dla fotoreporterów.......:-).,


Witek Iwański pokazuje, jak się otwiera ostrygę
potem zajęcia praktyczne czyli nauka otwierania ostryg, a na koniec rozkoszny ostrygowy finał, widoczny na poniższym zdjęciu.


Gotowe ostrygi, zapieczone ze szpinakiem oraz sosem béarnaise
Podczas warsztatów dużo szeptaliśmy między sobą o afrodyzjakalnej mocy sprawczej ostryg, jeśli wiecie co mam na myśli.. ;-) . Niektóre z dziewcząt miały nawet chytry plan na nadchodzący wieczór... ;-) , ale o tym: sza! Lepiej wróćmy do naszych motywów przewodnich! :-)

Asia Lange (blog: Co w sercu to na języku) daje radę i dzielnie filetuje doradę ;-)
Pora na doradę, która należy do grona moich ulubionych ryb. Zwykle piekę ją w całości, natartą solą morską, wypełnioną plastrami cytryn, natką pietruszki, z solidnym kleksem świeżego masełka.

Smażona dorada, podana z zielonym pesto oraz surówką z zieleniny i rzodkiewek
Przepis Witka był całkiem inny. Co zawierał przeczytacie powyżej. Dla mnie jednak najważniejsze było to, że przy okazji naszego spotkania, wreszcie nauczyłam się filetowania ryby. 
Po doradzie przyszła kolej na dorsza, którego smażyliśmy w cieście piwnym, a serwowaliśmy na puree z  zielonego groszku oraz z czosnkowym dipem jogurtowym.

Tarta z gruszkami i lodami waniliowymi

Całość wieńczył deser w postaci tarty gruszkowej, na spodzie z ciasta francuskiego Frosta, podanej z gałką lodów waniliowych.
 I to byłoby w zasadzie tyle, jeśli chodzi o nasze dzisiejsze menu...


Fragment bogatej oferty mrożonek firmy Frosta
Na zakończenie, chciałabym powiedzieć Wam parę słów na temat produktów, na jakich pracowaliśmy. Jak się już zorientowaliście, mieliśmy do czynienia z ofertą marki Frosta. Wyroby tej firmy znam nie od dziś i w  swojej kuchni chętnie  z nich korzystam. Moim numerem 1 są mrożone zioła ( do wyboru mamy: bazylię, koperek, pietruszkę, czosnek, mieszankę 8 ziół). Lubię je za łatwość przechowania oraz genialnie zachowane: smak, zapach i świeżość. Zawsze w lodówce mam kilka opakowań.
Należy wspomnieć, że oprócz ziółek, w ofercie marki znajdziecie również: produkty z ryb, mieszanki warzywne, dania gotowe, a także wyroby z kurczaka.

Co jeszcze warto wiedzieć o producencie?
  • Frosta w 2011 roku wprowadziła politykę 100% naturalnego smaku i jako pierwsza firma w Polsce usunęła ze składu wszystkich swoich produktów: barwniki, aromaty, wzmacniacze smaku,  a także skrobię modyfikowaną chemicznie.
  • Wszystkie ryby Frosty noszą na opakowaniu niebieski certyfikat MSC, co oznacza, że zostały złowione z poszanowaniem ekosystemu morskiego czyli pochodzą ze zrównoważonych łowisk.
  • Z łatwością można sprawdzić skąd pochodzi ryba Frosty, a nawet na jakim statku została złowiona. W tym celu należy zeskanować znajdujący się na opakowaniu kod QR i sprawdzić go przy wykorzystaniu aplikacji Fish Tracker.
Muszę przyznać, że takie patenty bardzo silnie, w sposób pozytywny oddziałowują na moje postrzeganie danej marki i wcale nie mam ochoty się przed tym bronić. Efekt będzie taki, że na produkty Frosty w sklepowych chłodniach, będę patrzyła teraz jeszcze bardziej przychylnym okiem niż to miało miejsce do tej pory.

sobota, 31 stycznia 2015

Weekend w Kazimierzu czyli.. jak się bawi blogosfera kulinarna :-)


Oto blogerki kulinarne po delikatnej metamorfozie ;-)
fot. Agnieszka Kozłowska
Jeden ze styczniowych weekendów spędziłam  w doborowym towarzystwie, w Gaca SPA W Kazimierzu Dolnym nad Wisłą. Większą część naszego Składu możecie zobaczyć na pierwszym zdjęciu, a zacna Reszta z pewnością nam się jeszcze tu i ówdzie przewinie :-).

Hotel Gaca Spa
Tak właśnie z zewnątrz wygląda hotel Gaca Spa, w którym mieszkaliśmy - malowniczo położony na lekkim wzniesieniu, wewnątrz lessowego wąwozu.
 Właściciel Konrad Gaca jest autorem ogromnego przedsięwzięcia pn. Gaca System w skład którego oprócz placówki w Kazimierzu wchodzą: największa platforma odchudzania on-line,  oraz sieć stacjonarnych ośrodków Gaca Centrum, usytuowanych w różnych miastach. Proces odchudzania w Gaca System polega na indywidualnym doborze odpowiedniego zestawu posiłków oraz planu treningowego, które wspierane są przez intensywny proces motywacji. Pacjenci korzystający z metody Konrada Gacy dokonują rzeczy niezwykłych: spektakularnie gubią kilogramy, odzyskują wiarę w siebie i diametralnie odmieniają swoje życie. Metamorfozy niektórych z nich możecie prześledzić w wydanej niedawno książce K. Gacy "Kuchnia Fit" (klik w tytuł przekierowuje do recenzji, którą mam nadzieję zachęcić Was do zakupu tej pozycji))

Hotel Gaca Spa
Nasz pobyt w Gaca Spa trwał tylko 2 dni, więc jak się domyślacie, program mieliśmy bogaty, a każdą chwilę starannie zaplanowaną. Zaczęliśmy od obiadu, który dla wielu był zaskoczeniem, gdyż został przygotowany bez użycia soli kuchennej. Jak się później okazało, zasada ta dotyczy wszystkich serwowanych przez kuchnię posiłków. Muszę powiedzieć, że choć powitalny łosoś bardzo mi smakował, to generalnie menu było zdecydowanie najsłabszym ogniwem podczas naszej imprezy. Na szczęście, innych atrakcji mieliśmy pod dostatkiem.


Pieczony łosoś, podany w towarzystwie grillowanej cukinii oraz salsy z awokado i papryczki chili  
fot. Agnieszka Kozłowska
Największe emocje budziła z pewnością profesjonalna sesja fotograficzna, poprzedzona solidną obróbką modelek i modeli przez panie wizażystki. Zabawy i radości było przy tym co niemiara, a efekty możecie podziwiać poniżej:


Silna grupa pod wezwaniem ;-)    
fot. Agnieszka Kozłowska
j.w. :-)
 fot. Agnieszka Kozłowska
Sprawcy zamieszania: Joanna, Marcin i Basia z Agencji Synertime 
fot. Agnieszka Kozłowska

To ja :-)      
fot. Agnieszka Kozłowska
A tu: ja i Marcin
 fot. Agnieszka Kozłowska
I jeszcze kilka migawek, wykonanych już nieprofesjonalna ręką i nieprofesjonalnym sprzętem:


Spontaniczne grupowe selfie by Iwona Świerczyńska
Marcin jak zwykle rozrywany przez kobiety ;-)
Każda i każdy z nas, przed sesją, poddawani byliśmy podobnym zabiegom upiększającym :-)
Uroczysta kolacja z Konradem Gacą. 
fot: Iwona Świerczyńska
To tyle, jeżeli chodzi o pierwszy dzień pobytu!
Niedziela powitała nas mgłą i deszczem. Mimo aury, humory dopisywały. Uśmiechnięte, a właściwie uśmiechnięci :-), jechaliśmy bryczkami do słynnej Piekarni Sarzyński na warsztaty z przygotowywania kazimierskich kogutów.

Tu: ja i Agnieszka Markiewicz, uchwycone przez Agatę Witowską
Zbiorowe selfie w karocy :-) by Ula Pałka
A na warsztatach było tak:


Szyld piekarni spowity poranną mgłą
Najpierw chwila na rozruch :-) 
fot. Agnieszka Kozłowska
Z zapałem formujemy kazimierskie koguty..
fot. Agnieszka Kozłowska
Ostatnie detale..
fot. Agnieszka Kozłowska
Oto kogut uformowany przeze mnie
A tak wyglądał mój kogucik już po upieczeniu - bardziej podobny do Bazyliszka, ale..co tam! ;-)

Po pracy czas na relaks! Prosto z piekarni udaliśmy się na spacer po mieście i zwiedzanie Kazimierza pod opieką przewodnika. Było tak jak lubię: sprawnie, sympatycznie , z dużą dozą historycznych ciekawostek.


Rynek w Kazimierzu Dolnym, widok na kościół farny
Rynek w Kazimierzu Dolnym
Rynek w Kazimierzu Dolnym
Dziedziniec zamku
Ruiny zamku
Widok na Basztę
Weekend minął jak z bicza strzelił. Ani się obejrzeliśmy, a nastała pora powrotu do domu. To był bardzo udany czas. Chętnie wróciłabym jeszcze w to samo miejsce, z tymi samymi ludźmi... 

Jeśli ktoś z Was lub Waszych Bliskich miałby ochotę popracować nad sobą, nad własną sylwetką oraz samooceną, zachęcam do skorzystania z oferty turnusów odchudzających, organizowanych przez Konrada Gacę w Hotelu Gaca Spa

Hotel Gaca Spa
ul. Szkolna 29
24-120 Kazimierz Dolny

tel. 81 88 100 10

Print

Top Blogi