niedziela, 10 sierpnia 2014

Tiramisù Najprawdziwszej Włoskiej Mammy z Treviso

 

Treviso. Miejscowość na Nizinie Weneckiej. Słynie z drużyny koszykarskiej (Benetton Treviso) i z drużyny siatkarskiej (Sisley Treviso). Znajdziemy w niej także kilka bezsprzecznie cennych zabytków architektury. Domyślacie się jednak zapewne, że na blogu nie wspominałabym o Treviso jedynie z tych trzech, jakże niekulinarnych powodów?  Bez kuchennych podtekstów obejść się przecież nie może -  Alle Beccherie - oto prawdziwa przyczyna!
Restauracja powstała w 1939 roku. Zasłynęła jednak dopiero 30 lat później, gdy  matka właściciela,Carlo Campeola, zaprezentowała na targach w Mediolanie deser swojego autorstwa. Krótko potem świat oszalał na punkcie jej tiramesù (to nazwa dialektalna nadana przez twórczynię), które powszechnie znamy jako tiramisù.  
Wszystko zaczęło się ponoć od zwykłego kogla mogla, który będącej w okresie połogu Albie Campeola, codziennie na podwieczorek  serwowała teściowa. Podawała go zawsze w towarzystwie filiżanki czarnej kawy oraz biszkoptów savoiardi.Twierdziła, że taki zestaw sprawi, iż świeżo upieczona mama będzie miała więcej pokarmu i szybciej wróci do pełni sił po porodzie. 

Restauracja Alle Beccherie

Nazwa deseru również nie jest przypadkowa i ma ścisły związek z przytaczaną historią. Włoski czasownik "tirarsi su", od którego się wywodzi, znaczy dokładnie tyle co: wracać do sił, podnieść się psychicznie i fizycznie, podnosić na duchu.
Gdy Alba Campeola, po okresie połogu, pełna energii powróciła do restauracyjnej kuchni, postanowiła stworzyć deser, bazujący na serwowanych jej przez teściową smakach. Razem z kucharzem, Roberto Linguanotto, wzbogacili kogel mogel o mascarpone, biszkopty nasączyli mocnym espresso i całość ułożyli warstwami, wierzch oprószając naturalnym kakao. Właśnie  w ten sposób powstało uwielbiane na całym świecie tiramisù. Wersja oryginalna nie zawierała żadnego alkoholu, gdyż z założenia miała być przeznaczona i dla dorosłych i dla dzieci. Ja zdecydowanie wolę wariant z procentami, ale to kwestia indywidualnych preferencji.
Wróćmy jeszcze na chwilę do samej restauracji. Alle Beccherie, dzięki słynnemu deserowi, zdobyła rozgłos w świecie i stała się miejscem pielgrzymek jego miłośników, którzy chcieli skosztować specjału w kolebce jego powstania. Wydawało się, że ta sytuacja będzie trwać wiecznie. Niestety, z dniem 30 marca 2014 restauracja definitywnie zamknęła swe podwoje. Właściciel, Carlo Campeola, tłumaczył iż nie był w stanie stawić czoła kryzysowi w sytuacji, gdy coraz więcej ludzi woli jeść tanio i w pośpiechu niż w renomowanym lokalu. Decyzja została przyjęta z wielkim smutkiem przez władze regionu Wenecji Euganejskiej, które zabiegały, aby tiramisù otrzymało prawnie chroniony certyfikat regionalnego produktu. Gubernator Luca Zaia powiedział: "To koniec fragmentu historii Treviso i przekreślenie stronicy w dziejach światowej kultury gastronomicznej". Naprawdę trudno się  z nim nie zgodzić...



Ku pokrzepieniu serc i podniesieniu  na duchu (etymologia nazwy zobowiązuje! :-)) zapraszam Was na na wskroś tradycyjne:

Tiramisù Włoskiej Mammy z Treviso

Składniki:
  • 500g mascarpone
  • 4 jaja
  • 9 łyżek cukru 
  • 50ml likieru Amaretto
  • 250g podłużnych biszkoptów (savoiardi)
  • 300ml mocnego naparu kawowego 
  • naturalne kakao do posypania
  • maliny i jeżyny do dekoracji
Wykonanie:
  • Jaja sparzamy wrzątkiem. Oddzielamy żółtka od białek. Żółtka ucieramy z cukrem pudrem, a z białek ubijamy sztywną pianę.
  • Lekko przestudzony napar kawowy mieszamy z likierem. 
  • Do masy jajecznej dodajemy partiami mascarpone, nie przerywając mieszania.
  • Następnie, całość bardzo delikatnie łączymy z pianą  z białek. 
  • Biszkopty sztuka po sztuce krótko moczymy w kawowym naparze i układamy warstwami, naprzemiennie z kremem. Warstw czynimy tyle, na ile pozwala nam wysokość naczynia.
  • Wierzch naszego tiramisu oprószamy kakao i dekorujemy owocami. Deser przed podaniem schładzamy  w lodówce.
  • Tiramisù możemy przygotować  w jednym dużym naczyniu lub od razu w kilku mniejszych, dzieląc je tym samym na zgrabne i ładnie podane porcje.

    Katedra San Pietro w Treviso
Buon appetito! :-)


14 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawa historia - lubię czytać takie opowieści o moich ulubionych przysmakach. :)
    Pozdrawiam
    Anna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że tekst przypadł do gustu :-).

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy wpis. :)))

    Pozdrawiam

    truskawkowa-fiesta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiem tak......uwielbiam tiramisu, a teraz gdy wiem o nim więcej, polubiłam je jeszcze bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A bo to tak często bywa, że gdy poznamy historię danej potrawy, to w naturalnym sposób staje się ona nam po prostu bliższa....

      Usuń
  4. Pani Kasiu, na pewno wypróbuję ten przepis! Dotąd robiłam tiramisu trochę inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepis polecam z czystym sumienie i...czekam na wrażenia :-)

      Usuń
  5. Tiramisu kusi mnie od lat i to właśnie takie prawdziwe na jajach, a jeszcze nie zdecydowałam się na to by je zrobić ;/ Koniecznie muszę to nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, a ja nawet nie wiedziałam, że istnieje jakieś nieprawdziwe, znaczy takie bez jaj:-))))))

      Usuń
  6. Uwielbiam tiramisu :)
    Wielka szkoda, że zamknięto restaurację - przykre jest, że takie cudownie miejsca nie mogą trwać wiecznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez je KOCHAM!!! :-) Jest to tym bardziej przykre, gdy zamykają się miejsca tak znane, wręcz kultowe..

      Usuń

Serdeczne dzięki za wszystkie opinie i komentarze. :-)

Print