Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marco Ghia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marco Ghia. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 grudnia 2015

O 1 Kieliszek za Daleko czyli..Boże Narodzenie we Włoszech z Marco Ghia


Praca wre..

Heh...no i co ja Wam mogę powiedzieć?
Było naprawdę SUPER!!!  Nie jest tajemnicą, że lubię Akademię Kulinarną Whirlpool, ale tym razem włoska gościnność przeszła samą siebie - świetna atmosfera, podsycana umiejętnie dobranymi trunkami :-), sympatyczne towarzystwo, no i fakt, że przygotowywaliśmy dania na bazie naprawdę dobrych jakościowo składników, co na warsztatach w innych miejscach nie jest, niestety, regułą...


Degustacja oliwy


Zdjęć wyszło niewiele,bo wiecie..wino lało się strumieniami :-) i gdy potem przyszło rzucić na foty trzeźwym okiem, okazało się że mało która nadaje się do publikacji. :-)


Marco uczy nas,  w jaki sposób degustuje się oliwę

Na naszym spotkaniu obecni byli  przedstawiciele firmy Moninni, która jest partnerem Akademii. Stąd też przewidziano dla nas lekcję degustowania oliwy oraz krótki wykład na temat jej rodzajów oraz sposobu pozyskiwania.


Emiliano napełnia nasze kielichy prosecco

Oliwa oliwą, ale pewnie chcielibyście wiedzieć, co gotowaliśmy, co jedliśmy, słowem jak wyglądało nasze pełne menu?
Bardzo proszę! :-) 
Muszę powiedzieć, że było rewelacyjnie pysznie.

Ania Kamińska była tak pochłonięta czyszczeniem polędwiczek cielęcych, że z jej kieliszka prosecco  zdążyły ulecieć już wszystkie bąbelki.. :-)

Podczas warsztatów przygotowywaliśmy takie oto włoskie, świąteczne specjały, według receptur opracowanych przez Marco Ghia:
  • olive ascolane z tuńczykiem, pachnące oliwą
  • vitello tonnato - klasyk, ale zupełnie inaczej 
  • lasagne z dorszem atlantyckim, pomidorkami kandyzowanymi cukrem i solą oraz z sosem bazyliowym
  • smażony ogon langustynki w sosie słodko-kwaśnym na pierzynce z cieciorki i rozmarynu
  • zapiekanka z Panettone z sosem czekoladowym i schłodzonym zabaione

To wino wzbudziło moją dużą sympatię

A do picia, szalenie obficie, serwowano nam :
  • Prosecco Balbinot extra dry
  • Oveja Blanca Moscatel
  • Perlas Nuragus
  • Limoncello della casa  - miało być, ale finalnie wypadło z menu, gdyż chyba już wszyscy byliśmy zanadto rozluźnieni wcześniejszym, winnym spożyciem....by raczyć się nadal ;-)

W ramach podsumowania, chcę powiedzieć, że na warsztaty kulinarne chodzę często i dość regularnie, ale dawno, naprawdę dawno nie miałam poczucia tak przyjemnie spędzonego czasu, takiej frajdy, luzu i świetnej atmosfery.
Czyżby to dzięki winu?
Eeee...mam nadzieję, że nie wyłącznie! ;-) 

sobota, 27 września 2014

Polskie Piwo po Włosku czyli Książęce Menu wg. Marco Ghia


Marco bawi rozmową pierwszych gości
Los tak przyjemnie zrządził, że jeden z wrześniowych wieczorów spędziłam w Akademii Kulinarnej Whirlpool . Nie była to moja pierwsza wizyta w tym miejscu (o poprzedniej przeczytacie: TUTAJ ) i szczerze pisząc, mam apetyt na więcej.


Bohaterem spotkania było piwo, a dokładniej: różne rodzaje piwa jednej marki - Książęce.
Okazuje się, że piwo jest najstarszym napojem alkoholowym na świecie oraz trzecim po wodzie i herbacie, względem popularności, ze wszystkich powszechnie znanych napitków. Najbardziej wiekowe dokumenty dotyczące produkcji piwa wywodzą się z Mezopotamii czyli z okresu około 4000 lat p.n.e. Natomiast najstarszy browar, który udało się odkryć, znajduje się w Egipcie i jest datowany na 3700 p.n.e.


Smażymy szałwię w cieście piwnym
Tradycje piwowarskie w Polsce sięgają czasów również bardzo odległych tj. dziejów ludów prasłowiańskich i prapoczątków polskiej państwowości. To właśnie piwo było najbardziej popularnym napojem alkoholowym dawnych Słowian (nie mogę oprzeć się wrażeniu, że fakt ten jest również mocno aktualny wśród ich współczesnych potomków :-)).

Chłopaki z zapałem siekają świecę wołową na tatara
"Wina i oliwy kraj ten dla ostrego północnego zimna nie ma; zamiast wina używa piwa, które robią z żyta, pszenicy i jęczmienia albo orkiszu." Tak pisał w XV wieku Jan Długosz w swoich "Rocznikach, czyli kronikach sławnego Królestwa Polskiego".


Tatar w pełnej krasie, na trójkątach z chleba na zakwasie :-)
Z biegiem lat, złocisty trunek zyskiwał na popularności, a obecnie Polska figuruje na czwartym miejscu w świecie, jeśli chodzi o wielkość jego spożycia per capita. Prognozy przewidują, że niebawem prześcigniemy pod tym względem nawet Niemców. Sympatycznym efektem rosnącej popularności piwa w naszym kraju jest jej przełożenie na poprawę jakości trunku oraz powstawanie nowych odmian.

Grupa radosnych Dziewcząt :-) pod czujnym okiem z Emiliano przygotowuje birramisu
Piwnej różnorodności mogliśmy doświadczyć także podczas naszego spotkania. Warsztaty kulinarne z piwem Książęce poprowadził świetny kucharz i rodowity Włoch w jednej osobie - Marco Ghia. Pisząc o Marco w kontekście Akademii, nie można nie wspomnieć o Emiliano, gdyż jakkolwiek perwersyjnie to nie zabrzmi, całe przedsięwzięcie jest ich wspólnym dzieckiem.

Emiliano we własnej osobie ;-)
Często mawia się, że sukces ma wielu ojców. Akademia ma ich tylko dwóch :-), za to niezmiernie troskliwych. Dopieszczona, wychuchana pięknie się rozwija i świetnie rokuje. Z ciekawością i sympatią będę się jej więc przyglądać.

Cykoria dusi się w piwie
Wróćmy jednak do sedna czyli do warsztatów. Marco, opracowując menu, chciał pokazać sposoby niestandardowego zastosowania piwa w kuchni, przy wykorzystaniu szerokiej oferty piw marki Książęce. W mojej ocenie, cel został pysznie osiągnięty.

Tłuściutki schabik ze świni złotnickiej pokornie czeka na swoją kolej
Oto zestawienie potraw, które wspólnie przygotowywaliśmy, a potem z zapałem razem wcinaliśmy:
  • Liście szałwii smażone w cieście piwnym
  • Cykoria duszona w piwie podawana z orzeszkami piniowymi i rodzynkami
  • Schab ze świni złotnickiej, pieczony w glazurze piwno-miodowo-musztardowej, z dodatkiem świeżych ziół, warzyw i owoców
  • Piwne risotto z serem Pecorino i orzechami 
  • Tatar z wołowiny marynowany w ciemnym piwie z miodem i skórką cytrynową
  • Mule w maśle piwno-czosnkowym
  • Birramisu  - tiramisu z piwem zamiast kawy
  • Pieczone jabłka z piwnym masłem i cynamonem.
Schab i cykoria już w solarium
Całkowicie szczerze i bez podlizywania się komukolwiek muszę powiedzieć napisać, że wszystko, naprawdę WSZYSTKO wyszło super. Co ciekawe, zupełnie nie jestem fanką piwa i w zasadzie nigdy nie pijam w czystej postaci. Jednak, zastosowanie go w formie i wariantach przedstawionych przez Marco szalenie przypadło mi do gustu, bo świetnie wzbogaciło i podkręciło smak przygotowywanych potraw.

Marco serwuje mule
Faktycznie, tego wieczoru smakowały mi wszystkie pozycje z menu, ale oczywiście mam swoje the best of the best. Moje podium wygląda zatem następująco:
  1. Tatar z wołowiny marynowany w ciemnym piwie z miodem i skórką cytrynową
  2. Risotto piwne z serem pecorino i włoskimi orzechami
  3. Liście szałwii smażone w cieście piwnym 
Powinnam jeszcze wspomnieć o birramisu czyli mojej największej obawie. Musicie wiedzieć, że kocham kawę! Ubóstwiam ją w każdej postaci, więc pasjami zajadam wszystko co ma ją w swoim składzie, a klasyczne tiramisu od wieków należy do ścisłego grona moich ulubionych deserów. Na samą myśl o tiramisu bez kawy (w dodatku, tfu!, z piwem;-)) grymas głębokiego niesmaku wypływał na me oblicze. I wiecie co sie stało? Birramisu spłatało figla, bo.. wyszło rewelacyjne!!!:-) Marco, należy pogratulować Ci pomysłu! :-)

Robi się piwne rissotto
A na zupełny koniec końców, przyznaję się bez bicia, że w ramach ilustracji wykorzystałam zdjęcia autorstwa:

1. Iza Malyska
2. Akademia Kulinarna Whirlpool

którzy razem ze mną gotowali i biesiadowali. Dziękuję za fotki i za wspólne chwile! :-)


wtorek, 9 września 2014

Na Straganie w Dzień Targowy...Włoskie Słyszy się Rozmowy...

fot. Janek Janek

To był mój debiut jeśli chodzi o Sezonową Akcję Zakupową. Wcześniej słyszałam wiele miłych słów na temat tej inicjatywy, ale jakoś wciąż nie było mi po drodze - albo nie pasował termin albo pojawiały się jakieś inne niesprzyjające okoliczności.


fot. Janek Janek

Niewtajemniczonym należy się wyjaśnienie. SAZ to inicjatywa dziewczyn (i chłopaków? :-)) ze Slow Food Youth Warszawa, mająca na celu ułatwienie pasjonatom jedzenia robienia zakupów spożywczych w stolicy. Każde spotkanie ma swojego bohatera - szefa kuchni, aktywistę kulinarnego, dziennikarza lub inny uznany w branży autorytet, który oprowadza uczestników po swoich ulubionych miejscach (straganach, stoiskach) w obrębie jednego z warszawskich targowisk.

fot. Janek Janek

SAZ adresowana jest do wszystkich, którym w gotowaniu i jedzeniu bliska jest idea sezonowości, którzy przykładają dużą wagę do jakości oraz źródła pochodzenia produktu.

fot. Janek Janek
Na ostatnią sobotę sierpnia organizatorzy zaplanowali spacer po bazarze przy placu Szembeka w towarzystwie Marco Ghia ( na zdjęciach to ten sympatyczny Pan w pomarańczowym t-shircie), a potem wspólne gotowanie w jego akademii kulinarnej.

fot. Janek Janek

Marco pochodzi z Mediolanu. W Polsce mieszka od 1992 roku. Jest wyrafinowanym smakoszem i koneserem dobrego jedzenia. Kulinarny talent wyssał z mlekiem matki, a zawodowe szlify zdobywał w restauracjach Nowego Jorku. Dziś na warszawskiej Pradze, razem ze wspólnikiem i przyjacielem, Emiliano Castagna, prowadzi Akademię Kulinarną Whirlpool.

fot. Janek Janek
Elementem odróżniającym tę edycję SAZ od poprzednich były drużynowe zakupy. Dlatego już na samym początku uczestnicy podzielili się na trzyosobowe zespoły. Każdy team został wyposażony w info na temat jednego z rodzajów makaronu, do którego później musiał przygotować wymyślony przez siebie sos, a wcześniej samodzielnie kupić wszystkie składniki, które do tego będą potrzebne.

fot. Janek Janek
Wyposażeni w stosowne materiały, ruszyliśmy na rajd pomiędzy stoiskami. Nasz przewodnik, Marco, zaprowadził nas do swoich ulubionych sprzedawców przy placu Szembeka. Każdego pokrótce przedstawił i odpowiednio zarekomendował. A potem...

fot. Janek Janek
Potem był czas przeznaczony na drużynowe zakupy. Na zdjęciu poniżej widzicie mój zespół, już podczas przyrządzania sosu do makaronu w Akademii Kulinarnej Whirlpool. Trzy dziewczęta ;-) od lewej to: ja, Weronika oraz Ania. W tle przewija się Emiliano - wspomniany już partner biznesowy Marco, a tym samym współwłaściciel Akademii.

fot. Janek Janek

Do obróbki przydzielono nam conchiglie czyli po prostu muszelki. Przygotowałyśmy do nich sos z kurkami, czerwoną cebulą, mascarpone, włoskimi orzechami, solidnym chlustem białego wina oraz dużą ilością aromatycznej natki pietruszki.  Oto i nasze danie, choć uchwycone już  w stanie umiarkowanie wyjściowym, bo napoczętym.


Pasty przygotowane przez pozostałych uczestników możecie podziwiać na końcu postu.
A teraz jeszcze kilka migawek ze wspólnego gotowania pod czujnym okiem dwóch rodowitych Włochów, w gościnnych progach ich Akademii.

fot. Janek Janek
fot. Janek Janek
fot. Janek Janek
fot. Janek Janek
Zobaczcie, proszę, co wyszło z tego naszego włoskiego mieszania w garach i wspólnej zabawy w kuchni! Każde danie to odmienny kształt makaronu ze specjalnie dobranym do niego sosem. Uczestnicy popuścili wodze fantazji, ciekawie i smakowicie miksując polszczyznę z włoszczyzną. Po pichceniu przyszedł czas na degustację. Wszystkie pasty udały się znakomicie, ale moim faworytem okazał się makaron przygotowany przez zespół Małgosi Minty. Wszystkich składników niestety nie pamiętam, ale podstawę stanowiła dynia oraz rewelacyjne chipsy z szałwii.

fot. Janek Janek

fot. Janek Janek

fot. Janek Janek

fot. Janek Janek

fot. Janek Janek

Nasze kulinarne spotkanie zakończył miły, tradycyjny akcent czyli wspólne grupowe foto.

fot. Janek Janek
Jako rzekłam na wstępie, to był mój pierwszy raz, ale mam nadzieję, że będą następne. Wy też śledźcie kolejne inicjatywy SAZ i bierzecie w nich udział, bo to świetna rozrywka i pomysł na spędzenie wolnego czasu. Odwiedzajcie też Akademię! Na własnej skórze przekonałam się, że tworzą ją ludzie  z pasją, dla których przede wszystkim  liczy się miłość do gotowania i jedzenia oraz chęć dzielenia się nią z innymi. Piękna sprawa!

Print

Durszlak.pl