Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzje restauracji. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzje restauracji. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 października 2016

La Vinotheque Wine Bar & Store




Jeden z wrześniowych wieczorów spędziłam w La Vinotheque Wine Bar & Store 
Gdy w grę wchodzi świetne wino, pyszne jedzenie, a do tego wyborne towarzystwo,  w tym moich Dziewcząt ;-) , mogę śmiało powiedzieć iż trafiłam do raju.
Dokładnie tak było tym razem.


Pan Mirosław w swoim żywiole


La Vinotheque mieści się na warszawskiej Woli w Galerii Platinum Towers tuż obok hotelu Hilton. Szczerze mówiąc, nie przepadam za tego  rodzaju restauracyjnymi lokalizacjami. Tak usytuowane knajpki są zwykle mało wdzięczne,mniej lub bardziej nadęte, z wywindowanymi cenami. Miałam nie odzwierciedlone później w rzeczywistości obawy, że tu będzie podobnie.


Szef Waldemar Rzeszotek w akcji



Po przekroczeniu progu La Vinotheque, można odnieść wrażenie, że to przede wszystkim sklep z winami. Butelki wypełniają regały, piętrzą się i odbijają  w lustrze, co dodatkowo wzmacnia odczucie.
Nie dajcie się zwieść, gdyż przekonałam się na własnym podniebieniu, że oprócz zacnych trunków na wynos, podaje się tu również całkiem przyjemną strawę.
Warto zaznaczyć, że w przypadku zamówienia butelki wina do posiłku, do  jej ceny na wynos doliczane jest jedynie 15 zł tytułem tzw. korkowego.

 

Raczymy się :-)



Kuchnia to oczywiście rzecz najważniejsza, ale to na co również zawsze zwracam uwagę, to atmosfera miejsca, a tę jak wiadomo, oprócz wnętrz, tworzą ludzie.
Rzadko kiedy właściciel osobiście zajmuje się gośćmi. My mieliśmy to szczęście.
Przyznam, że Pan Mirosław otoczył nas troskliwą opieką.
Z zaangażowaniem i błyskiem w oku opowiadał o restauracji oraz winach, które są jego wielką pasją. Co danie przynosił kolejną butelczynę i napełniał nasze kielichy.
Mojego winnego faworyta możecie podziwiać na zdjęciu poniżej. 
Relacja jakości oferowanych w lokalu trunków do ich ceny jest bardzo atrakcyjna, ponieważ właściciel osobiście sprowadza je do Polski, nie korzystając z usług pośredników. Większość alkoholi pochodzi z niewielkich rodzinnych winnic, w których wina produkowane są od wielu pokoleń.



José Pariente 2015 Sauvignon blanc

W La Vinotheque pracuje 2 kucharzy. Tego wieczoru gotował dla nas szef Waldemar Rzeszotek.

Oto menu, które mieliśmy przyjemność smakować:
  • dorodny półmisek świetnych francuskich i hiszpańskich serów (krowich, owczych, kozich), podanych w towarzystwie słodko-pikantnej konfitury z czerwonej cebuli.
  •  talerz wędlin z szynką serrano na czele, a do tego świeżuteńka, wypiekana na miejscu gryczana bagietka
  • mój ulubieniec, który skradł serce moje i wszystkie smakowe kubki - obłędny TATAR Z TUŃCZYKA z kaparami,świeżą kolendrą i marynowanym w pomarańczy fenkułem
  • plastry marynowanego  bakłażana, faszerowanego kozim serem, zaserwowane z suszonymi pomidorami i rukolą 
  • kurczak faszerowany, rozebrany i złożony ponownie
  • ośmiornica duszona w maślanym sosie – przepyszna, delikatna, mięciuteńka
  • świeże małże w pomidorach
  • znakomite pikantne krewetki z czosnkiem, chilli i natką pietruszki



Tatar z tuńczyka - MY LOVE!!! :-)


Zwieńczeniem kolacji był deser- gruszka gotowana w winie, podana z lemon curd oraz kruszonką. Muszę powiedzieć, iż mimo niebywałego nasycenia poprzedzającymi ją daniami, przyjęłam z przyjemnością.

 
Ośmiornica w maślanym sosie






Warto wiedzieć, że La Vinotheque to nie tylko wine bar na Grzybowskiej. To również 3 sklepy z winem w innych stołecznych lokalizacjach:
  •  SALON DES VINS 
adres: Plac Grzybowski 10 (róg ulicy Grzybowskiej), Warszawa
Poniedziałek – Piątek: 11:00 – 19:30
Sobota:11:00 – 16:00


  • SALON DES VINS
ul. Giełdowa 4A (równoległa do Kasprzaka wjazd od ul. Karolkowej) Warszawa
Poniedziałek – Piątek: 13:00 – 20:00
Sobota:nieczynne


  • SALON DES VINS
ul. Harfowa 11, Warszawa (Szczęśliwice)
Poniedziałek – Piątek: 14:00 – 21:00
Sobota:12:00 – 17:00





Pikantne krewetki

 

La Vinotheque Bar & Store
ul. Grzybowska 61, Warszawa

tel.: (22) 403 50 05
platinum@caviste.pl 


Godziny otwarcia:
Poniedziałek – sobota: 12.00-23.00
Niedziela: 12.00-22.00





Świeże mule w pomidorach

 

Serdecznie dziękuję moim sympatycznym Koleżankom: Kasi Nowakowskiej, Ani Pytkowskiej i Agacie Witowskiej za podzielenie się fotograficzną dokumentacją z naszej kolacji w La Vinotheque.



Naturalny Polski Kolagen Przeciw Zmarszczkom Oraz Starzeniu Się Skóry


sobota, 2 lipca 2016

Abażur po Kuchennych Rewolucjach Magdy G. Wielka Bitwa Dań.





W ostatnim, XIII sezonie programu Magda Gessler przeprowadziła "Kuchenne Rewolucje" w warszawskiej restauracji Salon Kulinarny, której nadała nową nazwę: Abażur. 





Charakterystyczną cechą restauracji jest elegancki, kameralny wystrój wnętrz. Przyjemny klimat tworzą żywe, pomarańczowe dodatki oraz to, od czego restauracja wzięła swoją nową nazwę – abażury. Ten element lamp znajdziemy na każdym ze stolików.

Latem goście chętnie korzystają z możliwości jedzenia na świeżym powietrzu, dlatego lokal wychodzi temu naprzeciw. Wśród kwitnącej zieleni, na tarasie, odnaleźć możemy spokój i wytchnienie, a to wszystko w sercu warszawskich Bielan.






Kilkanaście tygodni po spektakularnej metamorfozie, właściciele lokalu postanowili zorganizować WIELKĄ BITWĘ DAŃ, podczas której zaproszeni goście, a  wśród nich ja, degustowali, a następnie oceniali dwa rodzaje menu: autorskie menu restauracji Abażur oraz menu zaproponowane przez Magdę Gessler. 







Podczas spotkania zaserwowano dwa zestawy 4daniowego menu (przystawka, zupa, danie główne oraz deser), a także dopasowane do nich wina. W skład potraw pochodzących z autorskiego menu restauracji weszły:  indycza wątróbka w białym ostrym sosie na bazie wina, kremowa zupa musztardowa, kacze udko confit w pomarańczach oraz beza z kremem chantilly i owocami. W opozycji do nich podano dania zaproponowane podczas „Kuchennych Rewolucji” przez Magdę Gessler: Mariaż morza i ziemi czyli babeczki z foie gras z musem z homarem i konfiturą z czerwonej cebuli, aksamitny krem z buraka z malinową nutą, jagnięce duo tj. comber z jagnięciny nowozelandzkiej zapiekany w kruszonce ziołowej oraz udziec jagnięcy w demi glace podane z szafranowo-miętowym pęczakiem oraz owocami à la tadżin, a na deser torcik bezowy z kremem kawowym i owocami w armaniaku. Goście po degustacji każdej pary dań, głosowali na to, które bardziej przypadło im do gustu. Wybór okazał się bardzo trudny, a na temat każdego zestawienia żywo dyskutowano. Po podliczeniu głosów okazało się, że wygrały autorskie propozycje restauracji Abażur (41:35). Najwyższe noty w menu P. Magdy zebrał krem z buraków, a w menu restauracji kacze udko confit w pomarańczach.








Spośród wszystkich uczestników głosowania wylosowano jedna osobę (mnie!!! ;-) ), której w nagrodę wręczono butlę zacnego szampana.

Spotkanie będę wspominać niezwykle miło, a do Abażuru z pewnością się jeszcze kiedyś wybiorę.
Serdecznie dziękuję Właścicelom Restauracji oraz Organizatorom imprezy za zaproszenie!

Restauracja Abażur

ul. Raduńska 7
01-681 Warszawa
info@restauracja-abazur.pl
+48 22 826 00 10













piątek, 7 sierpnia 2015

Specialita Italiane


Właścicielka częstuje nas cantuccini

Dziś chcę Was zaprosić do smakowitego i gościnnego miejsca, w samym centrum Warszawy. Specialita Italiane to połączenie bistro z mini delikatesami. Lokal bazuje na świetnych jakościowo produktach, sprowadzanych osobiście przez właścicielką prosto z Włoch. Z nich powstają serwowane tu dania, a część artykułów jest dostępna również w sprzedaży detalicznej.



Na wynos kupicie sery, wędliny, oliwę, pomidory suszone , oliwki, wino i jeszcze parę innych specjałów.
Jeśli zaś chodzi o menu, jest krótkie, sezonowe i nieskomplikowane.
Znajdziecie  w nim m.in:  ofertę śniadaniową, deskę serów i wędlin, zupy, dania z makaronu, sałatki, kurczaka  z grillowanymi warzywami, desery.




Niekwestionowaną specjalnością lokalu jest bruschetta. Właścicielka szczyci się, że jako jedyna w Warszawie serwuje ją opiekaną we włoskim piecu, dedykowanym temu specjałowi. Obieg wolnego powietrza powoduje, że podczas pieczenia nie wydzielają się substancje rakotwórcze,  a  bruschetta osiąga idealną chrupkość.
Specialita Italiane zjecie bruschettę w bardzo wielu wersjach smakowych,  z różnorodnymi dodatkami, które można samodzielnie komponować. Powodów dla których warto odwiedzić lokal jest jednak znacznie więcej.




Oto moje TOP5 czyli pięć mobilizujących czynników, dla których warto przyjść do Specialita Italiane :

  1. Bruschetta - tak włoskiej bruschetty, w tylu wariantach smakowych, nie zjecie chyba   nigdzie indziej w Warszawie. 
  2.  Bresaola - genialnej jakości włoska wędlina z suszonej sezonowanej wołowiny, serwowana w postaci carpaccio. MEGA! 
  3.  Sery - owcze, kozie, krowie - pyszne, świetnej jakości, prosto z Włoch. 
  4. Fragolino Perlino Rosso - przyjemne orzeźwienie w upalny dzień - połączenie włoskiego prosecco ze smakiem i zapachem polskich poziomek. Do nabycia również na wynos, w niekosmicznej cenie! 
  5. Oferta śniadaniowa - atrakcyjna bardzo, gdyż za 12 PLN wetniecie sobie dużą bruschettę z sadzonym jajem albo potężną włoską kanapkę z bagiety, a do tego wybraną kawę dostaniecie GRATIS 
 
Opiekacz do bruschetty


Fragolino Perlino Rosso - foto nieco prześwietlone, w rzeczywistości etykieta jest bordowa

Przykładowa bruschetta

I jeszcze jedna bruschetta..


Deska serów i wędlin - pod rukolą i płatkami parmezanu jest bresaola, która mnie zachwyciła..

Specialita Italiane

ul. Grzybowska 3 Warszawa
tel. :  519 00 00 88

piątek, 29 maja 2015

Wielkie Żarcie w Bazyliszku





Chyba nie ma warszawiaka, który choć raz nie przechodziłby obok restauracji Bazyliszek. Usytuowana na rynku Starego Miasta od lat 60tych ubiegłego wieku, wrosła w stołeczny krajobraz.


Źródło: http://www.bazyliszek.waw.pl/


Przez dekady należała do grona najbardziej ekskluzywnych lokali w mieście. Obecny właściciel ma inną wizję. Chce odczarować mit restauracji staromiejskiej czyt.: z założenia drogiej.



Źródło: http://www.bazyliszek.waw.pl/

Ceny w karcie, faktycznie zaskakują in plus. Najdroższe danie główne kosztuje 59,90 zł i jest to deska obfitości Bazyliszka, przeznaczona dla dwojga.


Źródło: http://www.bazyliszek.waw.pl/


Muszę się przyznać, że moja pierwsza wizyta  w tej restauracji miała miejsce w czasach  socjalizmu, kiedy jako małą dziewczynkę przyprowadzili mnie tu Rodzice. Oczywiście nie pamiętam co wtedy jedliśmy, ale wiem, że to było spore wydarzenie, bo nieczęsto odwiedzaliśmy wówczas stołeczną gastronomię.


Źródło: http://www.bazyliszek.waw.pl/


Ciekawa byłam, jakie wrażenie zrobi na mnie Bazyliszek po latach. 
To co od razu rzuca się w oczy to..skala, bo lokal jest po prostu ogromny. Zajmuje całą kamienicę, więc sal, salek i zakamarków jest tutaj bez liku. Podobno może pomieścić na raz blisko 300 gości..



Wnętrza zostały urządzone przytulnie, w bardzo tradycyjnym stylu, dobrze komponującym się ze staromiejskim otoczeniem.
W karcie dań również dominuje tradycja, choć znajdziemy w niej także obce kulturowo ;-) owoce morza, czy crème brûlée.



Degustację menu rozpoczęłam od wołowego carpaccio z kaparami, parmezanem, pieczarką i sosem vinaigrette. Nie wiem, czemu akurat pieczarka :-) , ale gdy  w grę wchodzi przyzwoitej jakości wół to się nie czepiam, bowiem krowinę uwielbiam.
Wizyta w Bazyliszku miała miejsce w czwartek, a to jak wiadomo świetny dzień na konsumpcję owoców morza. Nie umiałam pozostać obojętna i porcja świeżuteńkich muli w klasycznym sosie na bazie białego wina, mimo swej pokaźności, szybciutko zniknęła z talerza. Trzeba uczciwie powiedzieć, że małże były rewelacyjnie pyszne.




Konsekwencją wspomnianej wcześniej miłości do wołu był wybór kolejnego dania. Stek z wołowiny argentyńskiej z masłem ziołowym, frytkami i sałatką a'la feta. Mięso cudowne! Miało być medium  rare i..było! Sos pieprzowy pikantnie wspaniały! Pozostałe dodatki banalne, ale 
skłamałabym, gdybym napisała, że nie były smaczne.





A po pieczystym....przyszła dość oczywista ochota na słodkości.
Jakem Świat pachnie szarlotką :-), wybrałam szarlotkę, serwowaną na ciepło z bitą śmietaną oraz gałką waniliowych lodów. Czy bardzo zuchwałym będzie wyznanie, że ta, którą pieką sama, bardziej mi smakuje? :-)
Współbiesiadnicy rozpływali się natomiast nad crème brûlée (ponoć doskonały) , chwalili także lody sorbetowe. Z dań wytrawnych, oprócz tych przywołanych przeze mnie, wyróżniali ostrygi, zgodnie twierdząc, iż były przednie.
Zwieńczenie mojej kolacji stanowił firmowy drink Bazyliszek vel Barracuda składający się  z rumu, soku ananasowego, likieru ziołowego oraz grenadine. Okazał się całkiem przyjemną, typowo damską kombinacją :-) , a przy okazji niekwestionowaną kropką nad i.


Podsumowując, trzeba przyznać, iż jedzenie w Bazyliszku jest smaczne, przygotowywane z dobrych jakościowo, świeżych produktów. Porcje należą do naprawdę słusznych, czemu dałam wyraz już  w tytule posta :-) . Ceny nie przyprawiają o zawrót głowy, a wręcz przeciwnie jawią się przystępne.
Moje zastrzeżenia wzbudzają: kompozycja (zestawienie składników) niektórych dań, a także ich ekspozycja na talerzu. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że pod tym względem, wciąż unosi się nad nimi duch minionej epoki PRL.
A jeśli spytacie krótko: iść czy nie iść? Odpowiem: iść! Choćby na mule w białym winie oraz na
crème brûlée. 
Amen! :-)

Restauracja Bazyliszek
Rynek Starego Miasta 1/3
02-272 Warszawa

tel. (22) 831 18 41
e-mail:  resbazyliszek@neostrada.pl

Czynne:
pn-pt: 11:00 - 24:00
so-nd: 11:00 - 24:00


czwartek, 12 marca 2015

Wędrówka w Poszukiwaniu Włoskich Smaków - Restauracja La Strada




Ochota na włoszczyznę chodziła za mną od dłuższego czasu, dlatego bardzo się ucieszyłam, gdy nadarzyła się okazja odwiedzenia tej sympatycznej knajpki na warszawskim Żoliborzu.




Nazwa restauracji La Strada to po włosku wędrówka/droga, a więc porywam Was na małą kulinarną wycieczkę..




To co rzuca się w oczy od razu po przekroczeniu progu restauracji, to bardzo przyjemny wystrój oraz ciepła, przyjazna atmosfera tego miejsca. Ma się po prostu ochotę usiąść i spędzić tu czas z rodziną lub znajomymi. 




Można oczywiście wytykać, że w La Stradzie nie karmią wyłącznie po włosku, że dania zawierają solidną dozę polszczyzny (bo zawierają!), ale...rzut oka na salę podczas mojej wizyty pokazał, że to w ogóle nie ma znaczenia. W sobotnie popołudnie wszystkie stoliki (WSZYSTKIE!) były zajęte, a lokal do małych nie należy.





Menu restauracji jest bogate i różnorodne. Każdy bez trudu powinien znaleźć coś dla siebie. Jeśli macie życzenie zapoznać się ze szczegółami, wystarczy klik w Menu.


Spaghetti alla carbonara 23 zł

La stradę odwiedziłam w towarzystwie mojego 12letniego syna, który jest miłośnikiem spaghetti alla carbonara, stąd w naszym zamówieniu tej potrawy nie mogło zabraknąć. Bartek jadał ją w tylu miejscach i odsłonach, że może uchodzić  już za eksperta.Tym razem, ocena była dość surowa - makaron za miękki, a sos ze śmietaną (!!!) czyli w tak lubianym w Polsce wariancie.


Rigatoni con pollo, pomodori secchi e salsa basilico 29 zł
Cząstki pieczonej piersi kurczęcia połączone z liśćmi szpinaku, suszonymi pomidorami, makaronem rigatoni oraz kroplą sosu bazyliowego.
Koniecznie chciałam spróbować robionych na miejscu makaronów. Wybrałam rigatoni w konfiguracji widocznej i opisanej powyżej. Proste, smaczne połączenie, choć całe danie, jak dla mnie zanadto skąpane w oliwie..


Pizza Quattro formaggi ze świeżym pomidorem 29 zł
Najjaśniejszą gwiazdą wytrawnej części naszego zamówienia była pizza, wypiekana w piecu opalanym drewnem. Wybraliśmy sobie quattro formaggi z dodatkiem świeżego pomidora. Ciasto pyszne! Wierzch łagodny - wolę gdy obecność gorgonzoli jest mocniej wyczuwalna, ale to kwestia osobistych preferencji, więc jeśli lubicie delikatniejsze smaki, nie poczujecie się rozczarowani.

Lody chałwowe 18 zł - porcja degustacyjna
To co mnie urzekło to desery - testowaliśmy 3 z nich. Najmniej przekonywujące, choć zupełnie poprawne było tiramisu, ale.... pozostałe dwa okazały się po prostu FANTASTYCZNE. Robione na miejscu lody chałwowe pachną chałwą, smakują chałwą, mają nawet lekko chropowatą chałwową konsystencję. Atrakcyjnie podane, smakują wspaniale!

Czekoladowe ciasto bezglutenowe 18 zł
Dopiero co wychwalałam lody, w przypadku ciasta czekoladowego nie będzie inaczej. Jest obłędne!!! Oboje byliśmy zachwyceni. Polemizowałabym jedynie  z nazwą używaną w karcie, bo dla mnie to bardziej torcik niż po prostu czekoladowe ciacho. Na cieniutkim spodzie z kakaowego ciasta mamy boski, cudowny mus czekoladowy. Mogę nie być obiektywna, bo to generalnie bardzo moje smaki, ale dawno nie jadłam równie pysznego deseru.

Tiramisu 19 zł
Wnioski końcowe? Jak karmią w La Stradzie? Dania nie są wymyślne, ani szczególnie zaskakujące, ale z pewnością smaczne i przygotowywane z dobrej jakości produktów. Atmosfera oraz wystrój lokalu przyciągają. Obsługa jest przemiła. Czułam się zaopiekowana :-) i dopieszczona.
To miejsce  świetnie się sprawdzi, gdy zechcemy zjeść weekendowy obiad  z rodziną lub też poplotkować z psiapsiółką przy ciachu i kawie. Według mnie: warto zajrzeć!


Dziękuję Pani Ewie Marszałek za gościnę, Panu Darkowi za przesympatyczną obsługę, a portalowi Uroda i Zdrowie  za zaproszenie.

Restauracja włoska La Strada

ul. Alojzego Felińskiego 52
01-563 Warszawa

godziny otwarcia: 
pon-sob 12.00-23.00
niedz 12.00-22.00

tel./fax.: 22 633 03 84
email: lastrada@lastrada.com.pl


Zdjęcia ilustrujące tekst: Ewa Marszałek  i ja

Print

Durszlak.pl